Wybierz region

Wybierz miasto

    Borusewicz przedstawił Dembickiego

    Autor: Karolina Ołoś Darek Janowski

    2005-09-08, Aktualizacja: 2005-09-08 11:33

    Pułkownik Wincenty Dembicki, drugi obok majora Hodysza, współpracownik solidarnościowego podziemia, ujawnił swoją twarz podczas promocji książki "Jak runął mur".

    Pułkownik Wincenty Dembicki, drugi obok majora Hodysza, współpracownik solidarnościowego podziemia, ujawnił swoją twarz podczas promocji książki "Jak runął mur". To wywiad rzeka prowadzony przez Edmunda Szczesiaka z Bogdanem Borusewiczem.


    W wywiadzie "Borsuk"- legenda "Solidarności" - po raz pierwszy wymienił nazwisko Dembickiego. "Dziennik" pisał o tym wyjątkowym wydarzeniu 2 września.
    Na wczorajszą promocję w Nowym Ratuszu w Gdańsku Bogdan Borusewicz wprowadził płk. Dembickiego bocznym wejściem. Impreza już trwała. Kiedy wymienił jego nazwisko, zszedł z podestu, usiadł obok pułkownika i uścisnął mu rękę. Wszyscy oniemieli - to była ta "niespodzianka", o której Borusewicz mówił nam trzy dni temu.
    - Potwierdzam swój kontakt z panem Hodyszem - przyznał się pierwszy raz publicznie Wincenty Dembicki. - Jeśli moja rola była pozytywna, to jestem rad.
    Chcieliśmy zapytać pułkownika o motywy, jakimi się kierował w latach 80., podejmując współpracę z podziemiem. Nie zgodził się na rozmowę.
    Dembicki poznał Adama Hodysza w latach 60. Obaj pracowali wtedy w kontrwywiadzie. Borusewicz opowiada, że ówczesny major Dembicki, funkcjonariusz wywiadu Służby Bezpieczeństwa przekazywał Hodyszowi cenne informacje (ten z kolei informował członków podziemia). Jedna z nich dotyczyła dawnego nauczyciela chemii ze szkoły, do której uczęszczał Borusewicz. Ten człowiek był agentem Służby Bezpieczeństwa i wskazał miejsce, gdzie na początku 1982 roku ukrywał się "Borsuk".
    Przed wczorajszą imprezą Dembicki wręczył ,Borsukowi" teczkę z dokumentami - były w niej ulotki rozrzucane przez władze w Sierpniu '80 roku, gazety z tego okresu, a także KOR-owski biuletyn z 1979 roku.
    - Dziękuję bardzo panie pułkowniku, jesteśmy wdzięczni za to, co pan zrobił dla nas w tamtych latach - mówił Borusewicz. - Był pan jednym ze sprawiedliwych w aparacie represji. To była heroiczna decyzja.
    Za współpracę z podziemiem w stanie wojennym i później, oficer SB mógł trafić na wiele lat do więzienia, albo nawet zginąć w dziwnych okolicznościach.
    SB-ecy podejrzewali Dembickiego o kontakty z opozycją. Wiedzieli, że znał aresztowanego Hodysza. Major unikał jednak bezpośrednich represji, ponieważ nie znaleziono przeciwko niemu konkretnych dowodów, a takie mieć musieli, żeby zamknąć prominentnego oficera. Jednak poniósł konsekwencje znajomości z aresztowanym i skazanym Hodyszem. Został "zesłany" na placówkę do Ameryki Południowej, do ambasady w Kolumbii jako szyfrant. Kiedy system komunistyczny upadł, wrócił do kraju - do centrali wywiadu. Potem pracował w UOP. W 1997 roku, niczego nieświadomy ówczesny szef UOP Zbigniew Siemiątkowski odznaczył Dembickiego Krzyżem Kawalerskim. Na emeryturę ,major Wincenty Dembicki" odszedł w stopniu pułkownika.
    - Piszcie - nawoływał "Borsuk" do przyjaciół siedzących na sali. - Jaruzelski wydał kolejną książkę. Jak widać, ci po drugiej stronie publikują więcej.
    Na promocji pojawiło się wiele znanych twarzy. Tadeusz Fiszbach, ks. Stanisław Bogdanowicz, Aleksander Hall, Maciej Łopiński, prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, a także byli redaktorzy naczelni "Dziennika Bałtyckiego" - Jan Jakubowski i Andrzej Liberadzki.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.