V liga. Powiśle Dzierzgoń wicemistrzem jesieni. Na koniec rozgromiło rezerwy Raduni. Olimpia Sztum też wygrała

Radosław Konczyński
Radosław Konczyński
Konrad Sosiński Fotografia
Udostępnij:
Obie drużyny z powiatu sztumskiego zakończyły zwycięstwami rundę jesienną w V lidze. Powiśle Dzierzgoń ma bardzo dobrą pozycję wyjściową do tego, by wiosną zaatakować pierwsze miejsce dające bezpośredni awans do IV ligi.

W 17 kolejce Powiśle Dzierzgoń podejmowało rezerwy drugoligowej Raduni. Pierwotnie spotkanie miało się odbyć w Stężycy, ale gdy okazało się, że pierwsza drużyna tamtejszego klubu musi grać o tej samej porze, zostało przeniesione do Dzierzgonia. Gospodarze doskonale wykorzystali atut swojego boiska, wygrywając 5:0 (3:0).

W pierwszej połowie szybko zdobyta bramka po indywidualnej akcji Mateusza Pietrzyka w 14 minucie ustawiła mecz. Ten sam piłkarz podwyższył wynik z rzutu karnego (34).

Pierwsza część spotkania to taki show Mateusza. Trzeci gol dla nas padł po tym, jak wygrał pojedynek „jeden na jednego”, miękko dośrodkował, a Mateusz Muller główką uderzył po długim rogu – relacjonuje Andrzej Tołstik, już były trener Powiśla.

Kolejne gole padły po przerwie. Po dośrodkowaniu w 83 minucie Patryk Lewandowski przyjął piłkę, położył dwóch obrońców i z bliskiej odległości skierował ją do bramki. Rezultat ustalił w 86 minucie Mateusz Przybylski, który urwał się lewym skrzydłem i uderzył mocno po krótkim rogu.

Powiśle: Kowalski (70 Szafek) - Leszczyński (46 Karpus), Zamerski, P. Maluchnik, Chyła - Mateusz Pietrzyk, Orłowski, Krysiński (55 Przybylski), Maciej Pietrzyk, M. Maluchnik - Muller (46 Lewandowski).

- W zasadzie cały mecz mieliśmy pod kontrolą, z wyjątkiem momentu po przerwie, gdy oddaliśmy przeciwnikowi zbyt dużo pola w środkowej strefie boiska. Może bardzo nam nie zagroził, ale mieli poprzeczkę. Poza tym jednym przestojem kontrolowaliśmy sytuację – mówi Andrzej Tołstik. - Rezerwy Raduni to młody, wybiegany zespół, ale nasze doświadczenie boiskowe wzięło górę. Cieszy to okazałe zwycięstwo na zakończenie rundy jesiennej i mojej przygody z Powiślem.

Przypomnijmy, że Andrzej Tołstik objął zespół „awaryjnie” w trakcie rundy jesiennej. „Przywitał się” z Powiślem wyjazdowym remisem 3:3 z Błękitnymi Stare Pole, a potem było już tylko siedem ligowych zwycięstw. Nie licząc porażki 1:3 w meczu Pucharu Polski z Pomezanią Malbork - seria imponująca.

Muszę powiedzieć, że nie przypominam sobie takiej mojej serii trenerskiej, może kiedyś w Prabutach. Ze strony Powiśla była chęć dalszej współpracy, ale już na początku, gdy obejmowałem zespół, zapowiedziałem, że to tylko do końca rundy. Ze względów zawodowych nie jestem w stanie zaangażować się na 100 procent, a przecież przyjdzie okres przygotowawczy, kiedy drużyna będzie potrzebowała większej uwagi. Wyznaję zasadę, że jak czegoś nie można robić na 100 proc., to lepiej nie robić wcale – podkreśla Andrzej Tołstik.

Na pewno trener będzie dobrze wspominał te kilka tygodni w dzierzgońskim klubie.
- Był to fajny czas, osiągnęliśmy fajny wynik. Siedem zwycięstw, tylko jeden remis i to jeszcze pechowy w Starym Polu. Myślę, że bralibyśmy to w ciemno, gdy obejmowałem drużynę. Ale w tych chłopakach cały czas drzemał potencjał, tylko trzeba było go obudzić, dać im trochę radości z treningu, poukładać pewne sprawy inaczej. Od początku złapaliśmy wspólny język i nić porozumienia. Mam nadzieję, że wiosną zespół wywalczy awans, bo ten klub zasługuje na to, żeby jego piłkarze biegali po boiskach IV ligi – dodaje były trener Powiśla.

Andrzej Tołstik przy piłce oczywiście pozostaje. Na pewno jeszcze przez najbliższe pół roku będzie prowadził jedną z drużyn młodzieżowych w DSPN Kwidzyn, a jako zawodnik postara się pomóc Amatorce Mikołajki Pomorskie w B-klasie.
- Chociaż śmieję się, że może lepiej będzie, jak nie będę grał, bo gdy w pewnym momencie doznałem urazu, drużyna radziła sobie bardzo dobrze – mówi szkoleniowiec. - Myślę też o tym, żeby później złapać rok oddechu, zrobić sobie przerwę na szkolenia i staże trenerskie.

Powiśle z 41 pkt zajmuje 2 miejsce w tabeli, premiowane udziałem w barażach o IV ligę. Ale na pewno w Dzierzgoniu mają nadzieję na przegonienie Pomezanii Malbork, która uzbierała o 8 pkt więcej.

W ostatnim jesiennym meczu Olimpia Sztum pokazała, że jest w stanie poradzić sobie z każdym. Świadczy o tym wyjazdowe zwycięstwo z Orłem Subkowy, niewygodnym rywalem dla każdego. Sztumianie pokonali zespół ze środka tabeli 3:0 po dwóch bramkach Michała Kopeckiego oraz jednej Marcina Kopeckiego (rzut karny).
Olimpijczycy na przerwę zimową udają się na 17 miejscu (14 pkt). Wygrana z Orłem daje nadzieję, że dobrze przepracowany okres przygotowawczy zaowocuje wydostaniem się ze strefy spadkowej.

Rafał Jackiewicz: Teraz został mi już tylko cyrk...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie