Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź, gdzie możesz zagłosować

Do wyborów pozostało

  • 00dni
  • 04godz.
  • 16min.
Odwiedź serwis wyborczy 

Dziś Dzień Samorządu Terytorialnego - refleksje sztumskiego samorządowca Leszka Sarnowskiego

Piotr Piesik
Piotr Piesik
Leszek Sarnowski na trybunie Sejmiku
Leszek Sarnowski na trybunie Sejmiku Archiwum
27 maja 1990 odbyły się pierwsze po zmianach ustrojowych wybory do samorządów lokalnych. Dlatego też 27 maja obchodzony jest w Polsce Dzień Samorządu Terytorialnego. Z tej okazji o kilka refleksji poprosiliśmy Leszka Sarnowskiego, obecnego radnego powiatu sztumskiego, wcześniej zasiadającego m.in. w Radzie Miejskiej i Sejmiku.

Jak silne są dziś samorządy pokazują ostatnie tygodnie, kiedy to między innymi dzięki bezkompromisowej postawie znacznej liczby samorządowców udało się zablokować niebezpieczne dla zdrowia i życia mieszkańców wybory prezydenckie planowane na 10 maja - komentuje Leszek Sarnowski. - Dziś, jakby za karę, władze PiS, z Prezydentem Andrzejem Dudą na czele, próbują przerzucać na samorządy kolejne zadania, bez zapewnienia źródeł finansowania.

Walka z samorządami to uderzenie w demokrację, bo samorząd to fundament demokracji. Wierzyliśmy w to 30 lat temu, kiedy angażowaliśmy się jako Komitet Obywatelski Solidarność w pierwsze demokratyczne wybory w Polsce. Ja wierzę w to nadal i uważam, że właśnie reforma samorządowa, wprowadzona w życie przez rząd Tadeusza Mazowieckiego, udała się w naszym kraju najlepiej. To społeczeństwo miało decydować o tym kto będzie sprawował władzę w mieście i gminie.

27 maja 1990 odbyły się w Polsce pierwsze demokratyczne wybory do rad miejskich i gminnych. Prezydentów, burmistrzów i wójtów miast i gmin wybierać miano w sposób pośredni, czyli decydowali o tym wybrani radni. Według nowej ustawy radni stanowili władzę uchwałodawczą w gminie, a prezydenci, burmistrzowie, wójtowie (nie musieli być radnymi), wspierani przez zarządy, stanowili władzę wykonawczą.

To był wspaniały czas

nie tylko dlatego, że byliśmy młodzi, ale dlatego, że mogliśmy wziąć udział w budowie podstaw demokracji w naszym kraju. Szukaliśmy ludzi kompetentnych, o czystych rękach, przedsiębiorczych i operatywnych, nie związanych z poprzednim systemem. Spotykaliśmy się przez długie miesiące, najpierw w prywatnych mieszkaniach, a potem w domu parafialnym. W skład prezydium Komitetu wchodzili wówczas: Ryszard Szafrański, Antoni Fila, Józef Zdziennicki, Leszek Sarnowski, Waldemar Wnuk, Inga Murawska, Kazimierz Smoliński, Stefan Knitter, Józef Borko, Adam Figura i Dariusz Rybarczyk.

Kandydaci Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” po raz pierwszy w historii w kampanii wyborczej chodzili po domach, zachęcając do udziału w wyborach i głosowania na nich. Było kilka spotkań z wyborcami, które organizował Komitet Obywatelski oraz Stronnictwo Demokratyczne, ale frekwencja na tych spotkaniach była znikoma. W sklepowych witrynach pojawiły się pierwsze plakaty kilku kandydatów: Zdzisława Juszczaka, Romana Samonka, Andrzeja Płóciennika, Andrzeja Wilczańskiego. Na budynku kina pojawił się jedyny transparent kandydatki Komitetu Obywatelskiego: Chcesz mieć kulturalnie rozwinięte dziecko? Głosuj na Bogumiłę Bruniecką. Komitet Obywatelski jako jedyne ugrupowanie startujące w wyborach przedstawił kompleksowy program wyborczy, przygotowany przez kilka komisji problemowych.

W zakresie oświaty postulowano poprawę warunków pracy w SP 2, poprzez likwidację zmianowości i zmniejszenie dzieci w klasach, a także podłączenie szkoły do kotłowni miejskiej. Za ważny postulat uznano zabezpieczenie mieszkań dla nauczycieli, szczególnie języków obcych, zwiększenie roli rodziców w zarządzaniu szkołami, kontrola efektywności środków finansowych przeznaczonych na sport i kulturę, powstrzymanie likwidacji wiejskich bibliotek, klubów i świetlic, usprawnienie opieki lekarskiej i stomatologicznej w szkołach.

W zakresie problemów wsi i rolnictwa postulowano między innymi lepsze zaopatrzenie wsi w wodę, telefonizację wsi, rozbudowę dróg wiejskich, usprawnienie dowozu dzieci do szkół, lepsze zaopatrzenie szkół wiejskich w pomoce naukowe, zajęcia korekcyjne w szkołach, zwolnienie z podatków hodowców bydła rasowego, usprawnienie handlu wiejskiego.

W zakresie opieki zdrowotnej postulowano: zlikwidowanie uciążliwości dla środowiska związanych z kotłownią szpitala, oddzielenie stacji krwiodawstwa od pogotowia, lepsze wykorzystanie pracowni USG (pracowała jeden dzień w tygodniu), zatrudnienie radiologa, budowa łącznika między budynkami przychodni, a także budowa parkingu, poprawa opieki stomatologicznej w szkołach wiejskich, zorganizowanie bardziej humanitarnego transportu zwłok przez teren szpitala, chłodnia w prosektorium.

W zakresie handlu i usług: rozbicie monopolu PSS i Gminnej Spółdzielni, reprywatyzacja handlu i usług, ulgi podatkowe dla początkujących przedsiębiorców, wyznaczenie działek pod budowę obiektów handlowych i usługowych, budowa targowiska miejskiego.

W zakresie rozwoju miasta i ochrony środowiska: nadzór architektoniczny nad zabudową tzw. plomb, sieć gazownicza na nowych osiedlach i w starej zabudowie, naprawa nawierzchni ulic i chodników, lepsza koordynacja w zakresie remontów ulic, przetargi na roboty publiczne, dokończenie telefonizacji gminy, umożliwienie odzyskiwania surowców wtórnych przy śmietnikach domowych, kompostowania przy nowym wysypisku, mobilizacja mieszkańców w zakresie troski o porządek wokół posesji, likwidacja nielegalnych zrzutów ścieków do jezior, edukacja w szkołach w zakresie ochrony środowiska, uproszczenie spraw formalno-prawnych związanych z rozpoczęciem i prowadzeniem budowy.

W wyborach w gminie Sztum wzięło udział 4 599 osób, spośród 11 231 uprawnionych do głosowania

Frekwencja, na poziomie 41%, nie była zachwycająca, jak na pierwsze demokratyczne wybory, nieco gorsza niż w kraju (42%), ale lepsza niż w województwie elbląskim (38%). Najwyższa frekwencja była w komisji wyborczej na ul. Morawskiego (53%), Kosmonautów (51%), najsłabsza w Cygusach, Szpitalnej Wsi i części Czernina (22%).

O mandat radnego ubiegało się 63 kandydatów. 19 kandydatów wystawił Komitet Obywatelski „Solidarność”, 7 Stronnictwo Demokratyczne, 6 NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, 2 Gminny Związek Kółek i Organizacji Rolniczych i po jednym Polski Związek Wędkarski, Związek Nauczycielstwa Polskiego i Koło Gospodyń Wiejskich. Pozostali (26 osób), kandydowali bez oficjalnego wsparcia żadnej z organizacji społeczno-politycznych, choć wielu spośród nich utożsamiano z byłą PZPR.

Komitet Obywatelski wystawił najwięcej kandydatów, bo w większości okręgów, poza okręgiem nr 3 (Koniecwałd, Gronajny, Goraj, Grzępa, Polanka) i nr 4 (Koniecwałd PGR, Uśnice, Węgry), a także w Białej Górze i Piekle (nr 1) oraz w Gościszewie (nr 2). W tych dwóch okręgach startowali kandydaci NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, którzy byli sojusznikami Komitetu Obywatelskiego, dlatego Komitet zrezygnował z wystawienia swoich kandydatów. Żadnego kandydata nie wystawiła rządząca do tej pory w gminie partia czyli PZPR, choć spośród kandydatów wystawionych przez inne (poza KO i SD), ugrupowania czy też startujących bez żadnego poparcia, było wielu aktywnych członków partii. Prawdopodobnie w obawie przed porażką nie zdecydowali się na partyjną identyfikację.

Dwóch kandydatów nie miało żadnej konkurencji w swoich okręgach: Zdzisław Koza i Jarosław Ossowski. Największe poparcie wyborców w okręgu zdobyli: Leszek Sarnowski (85% głosów), Ryszard Potowski (77%), Zbigniew Konefał (76%) i Krzysztof Wojewoda (74%).

Komitet Obywatelski „Solidarność” wprowadził do Rady 12 radnych, na 24 członków Rady Miasta i Gminy. Dzięki temu, że do klubu KO weszli także radni reprezentujący NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, strona „solidarnościowa” miała 14 radnych czyli wystarczającą większość w Radzie, a opozycja 10 radnych. Wśród nich jedynie Stanisław Wudarczyk odważnie deklarował przynależność partyjną. Był przedstawicielem Stronnictwa Demokratycznego. Jarosław Ossowski z kolei, popierany był przez Gminny Zarząd Kółek i Organizacji Rolniczych. Pozostali radni nie deklarowali przynależności żadnych organizacji społecznych czy politycznych.

Radnymi pierwszej kadencji zostali: Wacław Bielecki, Bogumiła Bruniecka, Janusz Fehrmann, Wanda Jeremicz, Zdzisław Juszczak, Kazimierz Kaczmarek, Zbigniew Konefał, Zdzisław Koza, Krzysztof Mroczkowski, Stefan Muszalski, Ryszard Orłowski, Jarosław Osowski, Jan Paprocki, Ryszard Potowski, Andrzej Płóciennik, Leszek Sarnowski, Roman Samonek, Józef Sawicki, Piotr Steiniger, Ryszard Szafrański, Leszek Tabor, Lech Wnukowski, Krzysztof Wojewoda, Stanisław Wudarczyk.

Najmłodszym radnym był Jarosław Ossowski (24 lata), najstarszymi: Wacław Bielecki, Zdzisław Juszczak i Piotr Steiniger (45 lat). Średnia wieku radnego wynosiła 36 lat. W gronie 24 radnych były dwie kobiety: Bogumiła Bruniecka i Wanda Jeremicz, obie z Komitetu Obywatelskiego. Wykształcenie wyższe miało 11 radnych, tylu też było z wykształceniem średnim i dwóch z zawodowym. Z wykształceniem rolniczym było 9 radnych, 7 to inżynierowie i technicy-mechanicy, 4 nauczycieli, pozostali to bibliotekarka, technik pożarnictwa, malarz i murarz.

Pierwsza sesja nowej Rady Miasta i Gminy w Sztumie odbyła się w poniedziałek 4 czerwca 1990 r.

(nomen omen, w pierwszą rocznicę wyborów do nowego sejmu, nazywanego wówczas „kontraktowym”), w auli szpitala w Sztumie. Pierwszym przewodniczącym Rady Miasta i Gminy w Sztumie został wybrany Wacław Bielecki, przedstawiciel KO „Solidarność”, ówczesny dyrektor Liceum Medycznego w Sztumie. W inauguracyjnym przemówieniu Wacław Bielecki powiedział: Pracować będzie nam trudniej, bo żyjemy i działamy w okresie przełomowym. Będziemy musieli przeprowadzić naszą społeczność, tu w małym mieście, od tzw. realnego socjalizmu do demokracji lokalnej, od sterowanej, nakazowej gospodarki, do gospodarki opartej na konkurencji, wolnym rynku, własności prywatnej i własności lokalnej. Czeka nas wiele nowego i nieznanego. Praca będzie może ciekawa, ale niezmiernie trudna. Czy jej podołamy? Czy się nam uda? Wierzę, że tak, ale o tym przekonamy się za 4 lata.

Podczas drugiej sesji Rady, we wtorek 12 czerwca 1990 r., wybrano burmistrza Miasta i Gminy Sztum. Został nim Antoni Fila, a zastępcą Waldemar Wnuk.

Na sesji nadzwyczajnej w dniu 20 czerwca wybrano kierowników najważniejszych wydziałów w Urzędzie Miasta i Gminy. Skarbnikiem gminy została, pełniąca tę funkcję do tej pory, Janina Solnica. Otrzymała rekordową liczbę 19 głosów na 19 radnych obecnych na sesji, zatem w zakresie finansów miasta radni opowiedzieli się za kontynuacją, przynajmniej personalną. Sekretarzem gminy, na wniosek burmistrza, wybrano Ryszarda Szafrańskiego, przedstawiciela Komitetu Obywatelskiego. Nie zmieniła się obsada personalna Urzędu Stanu Cywilnego. Kierownikiem wybrano Marię Mazur, zastępcą Łucję Żuchowską.

W pionierskich działaniach samorządu nie obyło się bez problemów. Pierwszy burmistrz Sztumu Antoni Fila nie dotrwał do końca kadencji, bo zaledwie po dziewięciu miesiącach pracy zrezygnował z funkcji. Jego rezygnację przyjęto na sesji w dniu 23 marca 1991 roku. Wielu mieszkańców i radnych uważało, że jednym z motywów odejścia burmistrza były problemy związane z funkcjonowaniem jego prywatnej firmy. Dla nas radnych z Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” nie była to dobra wiadomość, bo pokazała, że nie był to najlepszy wybór. Uspokajaliśmy się jedynie tym, że byliśmy pionierami lokalnej demokracji, a popełnianie błędów jest w nią wkalkulowane. Być może ten moment zaważył też na przyszłości „solidarnościowych” reprezentantów także w następnych wyborach.

Najważniejszym zadaniem nowych władz było stworzenie od podstaw aktów prawnych niezbędnych do funkcjonowania samorządu: statutu miasta i gminy, regulaminu pracy rady, komisji rady, zarządu i urzędu miasta, a także procedur uchwalania budżetu gminy. Ponadto ważną kwestią była także inwentaryzacja majątku gminy. Wszystkie te sprawy udało się zrealizować w trakcie kadencji.

Kolejnym zadaniem, które udało się sfinalizować, po wielu miesiącach dyskusji i oporów ze strony zakładów pracy (mimo strat finansowych, jakie te zakłady przynosiły), były przekształcenia własnościowe przedsiębiorstw dla których organem założycielskim była gmina. Przedsiębiorstwo Budownictwa Rolnego (PBRol) przekształcono w spółkę z udziałem gminy. Państwowy Ośrodek Maszynowy (POM), Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (PEC) i Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji (PWiK) przekształcono w jednoosobowe spółki gminne, a Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej (PGKiM) w zakład budżetowy.

Jedną z ważnych decyzji mających na względzie bezpieczeństwo mieszkańców było powołanie Straży Miejskiej, która funkcjonuje do dziś. W czasie pierwszej kadencji udało się także przeprowadzić prywatyzację placówek handlowo-usługowych, a w budynkach należących do Gdańskich Zakładów Papierniczych utworzono, tak potrzebną dla lokalnych handlowców halę targową.

Udało się ponadto zrealizować wiele ważnych dla mieszkańców przedsięwzięć:

- zamknięto i zrekultywowano wysypisko śmieci przy ul. Kochanowskiego, a także zrekultywowano 10 hektarów gruntów po nielegalnych wysypiskach,

- opracowano koncepcję rozwiązania gospodarki wodno-ściekowej i przystąpiono do modernizacji oczyszczalni ścieków, a osiedle Pieniężnego podłączono do sieci sanitarnej,

- wyremontowano chodniki na Placu Wolności, ul. Kopernika, Paderewskiego, Kalkszteina i Konopnickiej oraz wybudowano parkingi na ul. Słowackiego, Reja i Mickiewicza,

- wyremontowano drogi gminne i wiejskie na odcinku 80 km,

- sprzedano mienie komunalne dla osób fizycznych i prawnych na kwotę ponad 7 mld zł,

- wybudowano ulicę Gdańską, Witosa, część ulicy Konopnickiej oraz chodniki na ul. Czarnieckiego, Konopnickiej, Wojciechowskiego, Słonecznej i Pieniężnego,

- wybudowano 9 pawilonów handlowych przy ul. Lipowej (miejsce to, jako nowy punkt handlowy, nazywane było przez mieszkańców „Manhattanem”),

- zagospodarowano bazę po b. PKS-ie na cele usługowe,

- dokończono gazyfikację miasta oraz wybudowano wodociąg Koślinka-Koniecwałd,

- w 1991 roku gmina przejęła prowadzenie przedszkoli przyzakładowych - Kombinatu Rolnego w Czerninie i PGR w Koniecwałdzie,

- podjęto inicjatywę reaktywowania Towarzystwa Miłośników Ziemi Sztumskiej,

- podjęto inicjatywę organizowania Dni Ziemi Sztumskiej co roku, we wrześniu, w rocznicę nadania praw miejskich

- podjęto działania celem utworzenia powiatu sztumskiego.

-nawiązano współpracę z niemiecką gminą Ritterhude

-dzięki inicjatywie radnych z Komitetu Obywatelskiego Solidarność zainaugurowano Bieg Solidarności 3 Maja, który trwa do dziś.

Ewenementem, nie tylko na skalę regionalną ale ogólnopolską była inicjatywa radnych Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, by radni nie pobierali przysługujących im diet, a przeznaczali je na cele społeczne. 31 lipca 1990 roku, a więc dwa miesiące po wyborach, utworzono specjalny Fundusz Rady. Na 24 radnych diet zrzekło się 18 radnych. Część z nich się wycofała, jednak 14 radnych do końca kadencji nie pobierało diet: Wacław Bielecki, Wanda Jeremicz, Kazimierz Kaczmarek, Zbigniew Konefał, Zdzisław Koza, Jarosław Osowski, Andrzej Płóciennik, Leszek Sarnowski, Józef Sawicki, Ryszard Szafrański, Lech Wnukowski, Krzysztof Wojewoda, Stanisław Wudarczyk i Stefan Muszalski. Z 27 członków komisji spoza Rady, z diet zrezygnowało 21 osób: Krzysztof Burczyk, Elżbieta Zwierzyńska, Bogusław Suski, Alfred Kohn, Krystyna Kamińska, Wojciech Handke, Andrzej Glosa, Krzysztof Luterek, Joachim Majewski, Lech Sigowski, Kazimierz Pachowski, Leszek Jamrozik, Roman Markowicz, Andrzej Kozik, Jerzy Materka, Sergiusz Bartołd, Tadeusz Rogacki, Krystyna Bieńka, Cezary Rzeszotarski, Jacek Handke, Andrzej Murawski. W ciągu czteroletniej kadencji na koncie Funduszu uzbierała się kwota 136 823 300 złotych. Większość środków, bo ponad 83 mln przeznaczono na dofinansowanie obiadów dla dzieci w szkołach, prawie 17 mln na dofinansowanie różnego rodzaju działań na rzecz szkół (wycieczki, nagrody, zakupy sprzętu), a prawie 36 mln na obsługę Rady Miasta i Gminy. Funduszem gospodarowała Komisja Rewizyjna Rady, pod przewodnictwem Wandy Jeremicz.

O prospołecznych działaniach sztumskich radnych, z uznaniem ale też z żartobliwą nutą pisał w 1992 roku regionalny „Dziennik Bałtycki”: Prawdziwie zasłyszana jest informacja (nie! - pogłoska), że polski parlament pragnie wysłać specjalną delegację do Sztumu, aby bliżej przyjrzeć się motywom tamtejszych radnych przy ich niesłychanej decyzji. Otóż okazało się. że członkowie Rady Miasta i Gminy w Sztumie w większości zrzekli się przysługujący im diet. Sumy na nie przeznaczone przekazuje się na pomoc dla młodzieży szkolnej. Posłowie, którzy niedawno wywalczyli sobie nie najgorsze warunki bytowe, dowiadują się pilnie, gdzie ów Sztum. Czy na pewno w Polsce?

W 2016 roku sejm uchwalił ustawę o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego poprzez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej (np. drogi, ulice, place) upamiętniające osoby, organizacje czy wydarzenia symbolizujące ustrój komunistyczny. Sztum dekomunizację taką przeprowadził 26 lat wcześniej i to w zasadzie bezboleśnie. Miasto było jednym z pierwszych samorządów w regionie, a także w kraju, który już w październiku 1990 roku podjął decyzję o „dekomunizacji” ulic. Powołano komisję doraźną w składzie: Leszek Sarnowski (przewodniczący), Barbara Radkowska, Leszek Tabor, Andrzej Lubiński, Lech Wnukowski, która przeanalizowała stan nazewnictwa ulic i przygotowała dla Rady propozycje nowych nazw z historycznym uzasadnieniem. Swoje wnioski w tej sprawie mogli też nadsyłać i nadsyłali mieszkańcy. Komisja ustalając nowe nazwy ulic, sugerowała, mając na uwadze poszanowanie tradycji narodowych i lokalnych, jak też walory naturalne i estetyczne, aby w nazewnictwie sztumskich ulic i placów stosować nazwy uniwersalne. Należało zatem w przyszłości zrezygnować z nazwisk działaczy politycznych, oprócz tych związanych z ziemią sztumską i działających do 1945 roku w obronie polskości. Ponadto postaci historyczne, których nazwiskami nazywa się ulice, nie mogły budzić żadnych wątpliwości i kontrowersji.

Dlatego, w tym duchu, ulicę Marcelego Nowotki zmieniono na ulicę Lipową, tym bardziej, że taka nazwa (ze względu na lipy rosnące przy ulicy) funkcjonowała potocznie i niewiele osób w mieście wiedziało, gdzie Nowotko ma swoją ulicę, nie mówiąc już o wątpliwościach związanych z niezbyt chwalebną rolą Nowotki w historii Polski. Ulicę Andrzeja Głuchowskiego, szefa sztumskiego UB, który zginął w walkach z antykomunistycznym podziemiem, zmieniono na Stefana Czarnieckiego, który w czasie wojen polsko-szwedzkich przebywał na ziemi sztumskiej. Zamiast ul. 23 Stycznia upamiętniającej „wyzwolenie” Sztumu przez Armię Radziecką, powołano ul. Kwidzyńską (wylot z miasta w stronę Kwidzyna), tym bardziej, że w Kwidzynie istniała już ul. Sztumska. Był to zatem ukłon w stronę dobrosąsiedzkich kontaktów. Poza tym „wyzwolenie” Sztumu było tak naprawdę jego zniewoleniem przez władze sowieckie, zatem był to też ukłon w stronę prawdy historycznej. Ulicę Kosmonautów Polskich, nawiązującą bardziej do okresu propagandy sukcesu niż realnych osiągnięć, zmieniono na Osiedle Sierakowskich, rodziny szczególnie zasłużonej w walce o polskość Powiśla. Najprościej było z ulicą Adama Baczyńskiego. Wcześniej upamiętniała ona milicjanta, który zginął w walce ze zbrojnym podziemiem w 1946 roku. Decyzją radnych, dodano tylko K.K., upamiętniając tym samym poetę Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, postać niekontrowersyjną i uniwersalną dla polskiej kultury.

Najwięcej zmian wprowadzono na osiedlu domków jednorodzinnych za Szkołą Podstawową nr 1. Postanowiono, by były to ulice nawiązujące do podmiejskiego charakteru osiedla. Istniała już tam ulica Ogrodowa więc radni zdecydowali się pójść w tym właśnie kierunku. Ulicę Władysława Gomułki zmieniono na Radosną, Karola Świerczewskiego na Kwiatową, Ludwika Waryńskiego na Słoneczną, a Wincentego Witosa na Zacisze. Wincenty Witos został patronem osiedla domków jednorodzinnych w kierunku Barlewiczek. Ludwik Waryński nie został uznany za postać kontrowersyjną, ale zmieniono nazwę ulicy, sugerując by w późniejszym czasie którejś z nowych ulic przywrócić nazwę Waryńskiego.

Ewenementem pierwszej kadencji był między innymi ekumeniczny charakter obsady stanowisk w organach decyzyjnych gminy. Nowe władze wprowadziły nowy styl zarządzania gminą, który był dowodem na to, że idee demokracji traktowano na serio. Mimo tego, że „solidarnościowcy” mieli większość głosów w Radzie, to opozycja także miała duży wpływ na współrządzenie. Jednym z dwóch zastępców przewodniczącego Rady został Krzysztof Mroczkowski z opozycji, który przewodniczył też Komisji Przemysłu, Rolnictwa Handlu i Usług. Wśród 6 stałych komisji Rady funkcje przewodniczących pełnili także inni radni spoza Komitetu Obywatelskiego: Zdzisław Juszczak był przewodniczącym Komisji Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej oraz Planowania Przestrzennego, a także bardzo istotnej dla funkcjonowania Rady, doraźnej Komisji Statutowej, natomiast Andrzej Płóciennik szefował doraźnej Komisji Przekształceń Własnościowych.

Podobna sytuacja była w Zarządzie Miasta i Gminy, który miała największy wpływ na bezpośrednie zarządzanie gminą. W pierwszych dziesięciu miesiącach, za burmistrzowania Antoniego Filii, w skład zarządu wchodził jeden radny spoza Komitetu Obywatelskiego - Andrzej Płóciennik. W następnym roku, kiedy burmistrzem został Waldemar Wnuk, w skład siedmioosobowego zarządu wchodzili: Janusz Konefał, jako zastępca, Lech Wnukowski, a pozostałymi członkami zarządu było aż czterech radnych nie związanych z Komitetem Obywatelskim: Leszek Tabor, Jan Paprocki, Andrzej Płóciennik i Roman Samonek.

Ponadto radny Andrzej Płóciennik został w 1992 roku wybrany przez Radę jako reprezentant gminy Sztum w sejmiku województwa elbląskiego (wcześniej funkcję tę pełnił Zdzisław Koza). Wówczas to Rady Gmin delegowały swoich przedstawicieli do sejmików. Działania ponad podziałami dostrzegała też opozycja. Ówczesny radny opozycji i jednocześnie członek zarządu Leszek Tabor, na łamach „Gazety Sztumskiej” w 1994 roku, za wielką zaletę ówczesnej gminnej władzy uznał - zredukowanie do minimum sporów politycznych. Ujawniały się one w trakcie niektórych dyskusji mających symboliczny charakter, np. dotyczących nazw ulic, czy pomnika na Placu Wolności. Nigdy jednak nie prowadziły do sytuacji mogącej zakłócić mechanizm funkcjonowania gminnej władzy.

Wacław Bielecki, ówczesny przewodniczący Rady Miasta i Gminy, podsumowując całą kadencję ujął to jednoznacznie: Na demokratyczny styl sprawowania władzy składało się m.in. to, że staraliśmy się i działaliśmy przy otwartej kurtynie. Sesje rady były otwarte. Przenieśliśmy je na wolne soboty po to, aby mogli się nim przysłuchiwać mieszkańcy. Otwartość to także dbałość o przekazywanie informacji. Stąd duże znaczenie przywiązywaliśmy do rozwijania lokalnej prasy. Nie ukrywaliśmy też różnic w poglądach na różne sprawy. Uchwały rady często były przyjmowane po wielokrotnym i wielogodzinnym ścieraniu się poglądów, po burzliwych i długotrwałych dyskusjach. Bywało, że sesje kończyły się po godzinie 22.00. Sztuka rozsądnego kompromisu oraz umiejętność wysłuchiwania argumentów przeciwnika, a nie traktowanie go jako wroga, ale kogoś kto może mieć inne zdanie, oto lekcja jaką wynieśli radni pierwszej kadencji.

Większość rozstrzyganych kwestii to były jednak spory merytoryczne, nie deprecjonujące inaczej myślących, nawet jeśli niosły ze sobą sporo emocji politycznych. Nie było ich zbyt wiele, bo większości zależało na tym, by gmina się rozwijała i by ten pierwszy najtrudniejszy okres budowy lokalnej samorządności przebiegł jak najsprawniej. Dla radnych „solidarnościowych” demokratyczne procedury i szacunek dla przeciwnika politycznego były czymś oczywistym, o tym decydował „solidarnościowy” rodowód.

Mimo, że wcześniej opozycja antykomunistyczna była odsądzana od czci, poniewierana, represjonowana, to w naszym przekonaniu etos „Solidarności”, o którym pisał ks. Józef Tischner, polegał właśnie na tym, by mieć szacunek dla innych, by szanować się nawzajem, dostrzegać wartość w każdym człowieku i mimo różnic próbować tworzyć wspólnotę obywateli. Z takim przesłaniem startowaliśmy do wyborów i takie przesłanie próbowaliśmy realizować w trakcie kadencji.

Czego nie wolno robić podczas ciszy wyborczej?

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3